poniedziałek, 2 czerwca 2014

Kurs Kietlice 2014 zakończony!

Trening zakończony sukcesem !



Było niesamowicie, takiego zmęczenia i pozytywnej energii dawno nie doświadczyłam.
Od samego rana (z jogą włącznie :)) do późnej nocy akcja, ogrom informacji jakie przyswoiliśmy całą grypą jest bezcenny. Najlepsze jest to, że każda akcja ratownicza uczyła nas czegoś innego. Dzięki temu, że były to 3 intensywne dni i za każdym razem sami musieliśmy poprowadzić całą akcję od początku do końca, wiedza nabyta została bardzo dobrze zapamiętana i zrozumiana.

Według mnie wypadliśmy rewelacyjnie, biorąc pod uwagę, że drużyny składały się z ludzi, którzy widzieli się po raz pierwszy w życiu. Musieliśmy stworzyć team, który będzie sprawnie działał, dobrać do osób odpowiednie zadania, porozumiewać się wręcz perfekcyjnie, zgrać, wspierać w cięższych chwilach (uwierzcie, często trzeba było przezwyciężyć własne lęki, co jest bardzo ciężkie do wykonania w praktyce), uważać na własne bezpieczeństwo i wiele ważnych detali składających się na dobrą akcję ratowniczą.

AdrenaLTika z Anią Piżl na czele i Pro-Sailing zadbali o wszelkie detale bezpieczeństwa i wizualne, tak aby każda z akcji była jak najbardziej realna. 
Był człowiek za burtą, ewakuacja z łodzi około godz. 22.00 kiedy to większość z nas myślała że są już jedną noga w łóżku…a to wszystko dzięki profesjonalnemu podejściu Adama, który zadbał o bezpieczeństwo i atmosferę na łodzi.

Na linach i wysokościach o wszelkie detale dbał Konrad i dzięki niemu mogliśmy uratować między innymi: poparzonego elektryka na wysokości, szalonego leśnika postrzelonego w nogę i rozpędzonego rowerzystę, który zawisł na konarze drzewa nad wodą.
Wyjazd rewelacyjny, każdemu polecam przeżyć taką przygodę, ja na pewno wrócę tam za rok!
Dziękuję bardzo Ani Piżl i całej ekipie z AdrenaLTika i Pro-Sailing 

Tu znajdziecie foto relacje J

czwartek, 29 maja 2014

Mazury czekają !

To już jutro !



Trzy dniowy wyjazd Ratownictwa z AdrenaLTiką a w programie…

„…w tym roku będą się przeplatać akcje w trudnym terenie z akcjami na wodzie! W planie mamy elementy ratownictwa drogowego, akcje żeglarskie, podstawy ratownictwa linowego, a także seminaria z zakresu AED i hipotermii.

Coś czuję że to będzie niezapomniany wyjazd, a dodatkowo, za co dziękuję organizatorom, będę miała okazję rozruszać z rana całą ekipę śmiałków, którzy przyjadą na kurs, krótkim powitaniem słońca :D Huraaa! 

Walizka spakowana...kalosze, trampki, kurtka przeciwdeszczowa, polar, kawałek prowiantu i dobry nastrój czekają.
Jutro o 4.00 rano wyjazd, będę zdawał relacje w miarę możliwości ;)

Życzę udanego i bezpiecznego weekendu!

wtorek, 27 maja 2014

Przygotowania do Kursu Ratownictwa :)



Kurs Ratownictwa z AdrenaLTiką tuż, tuż !


Dni robią się coraz cieplejsze, co sprzyja częstszemu wychodzeniu na świeże powietrze, tak wiec wyjazdy do mojej mamy do ogrodu są przyjmowane z dużym entuzjazmem. 
Ponieważ kurs z AdrenaLTiką już za 3 dni i cieszę się z tego powodu jak dziecko!,  to wiem że czeka mnie w weekend sporo wysiłku, atrakcji i adrenaliny na wodzie i lądzie, dlatego nawet w weekend nie daję sobie wytchnienia. 
Na szczęście będą tam sami profesjonaliści a nawet wodni medaliści !

 GRATULACJE !

Tym razem było wiele atrakcji, temperatura przekraczała 30 kresek, wiec basen był główną atrakcją tego weekendu, mimo to, kiedy dzieci zobaczyły matę, od razu wskoczyły na nią z radosnym okrzykiem że one mi pomogą w ćwiczeniach :)

No i faktycznie, starały się jak mogły !

Zuza wnikliwie sprawdzała czy mam proste plecy, jeśli zauważyła krzywizny to korygowała je łopatką !
Było…miło...


Majka natomiast stwierdziła, że musi z bliska sprawdzić czy aby na pewno mam ściągnięte łopatki…


 
..i czy moja równowaga jest wystarczająco dobra przed wyjazdem do Kietlic…



Świeca okazała się straszną nudą...

Ale była pewna asana gdzie obie musiały pomóc!



Nawet na placu zabaw miałam kontrole „jakości” ;)



Tym oto sposobem, mój trening przed Kursem z AdrenaLTiką był w 100% udany i przebiegł bez zarzutu!
Na dziewczynki zawszę mogę liczyć, wiedzą jak skutecznie dostarczyć mi codziennej dawki zdrowego sportu.


Pozdrawiamy !





kontakt: kasia@smolka.pl

Świeża sesja po burzy

Piłeczki i koce

Wczorajsze zajęcia odbyły się zaraz po burzy, otworzyliśmy więc drzwi balkonowe i przy delikatnym powiewie świeżego powietrza rozpoczęliśmy sesję.
Tym razem użyliśmy paru pomocy, aby rozciągnąć i rozluźnić mięśnie.


Na pierwszy ogień poszły wałki.
Zrobiliśmy supta virasanę 


czyli rozciągnęliśmy mięśnie ud, a niektórzy również grzbiety stóp.
Wałek służy pomocą, kiedy nie chcemy nadwyrężać lędźwi i zbytnio przesadzić z rozciąganiem mięśni bo np. jeszcze nie sięgamy pośladkami do ziemi.

Następnie po krótkiej rozgrzewce sprawdziliśmy czy mamy spięte łydki. Najczęściej są one przykurczone przez długie siedzenie przy biurku czy chodzenie na obcasach.
Do tego potrzebowaliśmy zwiniętego koca, włożyliśmy go między łydki a uda i usiedliśmy w siadzie japońskim (czyli na piętach). Oczywiście koc nam w tym przeszkadzał i właśnie o to chodziło. Nacisk na łydki był „małym” masażem dla zmęczonych nóg.


Na koniec w pierwszej fazie relaksu, po miłych 

asanach, położyliśmy się w siavasanie ale z piłeczkami

 tenisowymi umieszczonymi na plecach na wysokości

 odcinka piersiowego. 


Tym sprytnym sposobem lekko 
wymasowaliśmy sobie przyczepy mięśni 
przykręgosłupowych, które większość z nas ma 
bardzo spięte od codziennych czynności w pracy jak i 
w domu.

Zapraszamy na kolejne zajęcia z miłym rozciąganiem mięśni i relaksem.

Pozdrawiam Kasia ;)




wtorek, 20 maja 2014

Odkwaszamy się :)

Odkwaszenie organizmu

Ponieważ na wczorajszych zajęciach doszły mnie słuchy, że łapie was kurcz w asanach, a to wynika między innymi z Waszego trybu życia, czyli ubogiej diety, mało zróżnicowanego pokarmu, picia kawy, pędzicie każdego dnia aby wyrobić się z obowiązkami, nie macie czasu dla siebie i nie zwracacie uwagi na to co przyswajacie.
Dlatego też postanowiłam na najbliższych zajęciach zrobić Wam wstęp do odkwaszenia organizmu, taki pierwszy mały kroczek…
Jeśli dacie radę przyjdźcie 15 min wcześnie na zajęcia, będzie czekał na Was ciepły koktajl z jęczmienia (jeśli nie zdążycie, zrobimy go po zajęciach)



Pamiętajcie, to aby poczuć się lepiej i mieć siłę do codziennego wstawania i wykonywana pracy nie jest takie trudne.
Wiem że bardzo ciężko jest się pozbyć nawyków, ja też mam ich jeszcze sporo ale codziennie staram się je kontrolować i zmieniać.
Niektórzy mówią sobie „od dziś rzucam czekoladę” i tak robią…więcej jej nie zjedzą, inni natomiast muszą po woli wdrażać zmiany, szukać zamienników, np. zjeść mały kawałek czekolady, a nie całą tabliczkę i za jakiś czas wypić sok z marchwi, przecież on też jest słodki.
Każdy ma swojego bzika i każdy musi dojrzeć do pewnych rzeczy ale jak Dr. Wiszomirska od Anatomii na AWF mówi „profilaktyka jest najważniejsza” i ma rację!


Więc zapraszam na zajęcia:

czwartek gr 1 - 18.00, gr 2 - 20.00
poniedziałek gr 1 - 18.00,  gr 2 - 20.00 

będzie czekał zielony koktajl :)


Zapisy: kasia@smolka.pl

Zgięcia i wygięcia czyli kolejna udana sesja :)

Zgięcia i wygięcia 

Wczorajsze zajęcia w kameralnym gronie przebiegły bardzo pozytywnie.
Do grupy uczęszcza specjalista od drewna, wiec już wiem, że moje krzesła i klocki są dobrze wykonane,  co mnie bardzo cieszy :D

Stała poniedziałkowa ekipa spisała się na medal! Czasami było słychać jakiś jęk i chwilami nie starczało komuś rączek do wygięcia, ale jak widzicie efekt końcowy jest piękny!


Mostek na krześle...


  i wyciszenie w świecy…
(siostra miała lekką wersje ;))



poniedziałek, 19 maja 2014

Cudowny weekend :)

Weekend minął bardzo intensywnie i miło.

Pogoda była w kratkę, ale to nie przeszkodziło w kolejnych ciekawych zajęciach na AWF J
Sobota – 12.00 AWF
Na pierwszy ogień poszła Anatomia, dzięki rewelacyjnemu tłumaczeniu Pani Doktor Wiszomirskiej szczęśliwie zaliczona ale mimo to trzeba utrwalać wiedzę.
Następnie wspólna praktyka jogi 3 godz. z Prof. Szopą. Tu jak zawsze bardzo spokojnie i śmiesznie J

Niedziela – 8.30 AWF
Kolejne godziny asan z Prof. Szopą.
Tym razem rozkminialiśmy płożenie kręgosłupa w skłonach w bok i pozycjach skręconych. Na szczęście mamy w grupie parę osób które potrafią się wygiąć w chińskie osiem, wiec  pokazy był udany…

Na koniec dnia zasłużony odpoczynek z dziećmi u mamy w ogrodzie!

Oczywiście moje dziewczyny jak zobaczyły matę nie odpuściły i zaczęłyśmy akrobacje…







 Wspólne asany ;)